Blog
Poniedziałek, 22 grudnia 2014
Ślub na dwie kamery. Małe kino w wielkiej oprawie?

Pomimo pędu techniki, nowych trendów i przejścia w erę zapomnienia tzw. wujka Wieśka z kamerą, do dziś da się słyszeć stwierdzenie „jedna kamera wydaje się być dla nas wystarczającym rozwiązaniem”. W tym właśnie momencie przyszła Młoda Para jest w błędzie.

Wideofilmowanie przez dwóch kamerzystów

Dobry seans w kinie kojarzy nam się z mile spędzonym czasem, pełnym relaksu, zajadając popcorn. Oglądanie filmu z wesela – niekoniecznie. Jak zatem uzyskać ten magiczny efekt, by zatrzymać widza przy ekranie? Odpowiedź jest prosta – minimum dwie kamery. Dodatkowy operator nie jest po to, by nagrywać 2x więcej materiału, lecz aby filmować tą samą scenę/sytuację w innym kadrze. W tym właśnie momencie pojawia się wspomniana magia, czyli brak chęci sięgnięcia po pilot i przewinięcia dalej.




Dzięki filmowi ślubnemu realizowanemu na dwie lub trzy kamery uzyskujemy bardziej „filmowe” i dynamiczne ujęcia. Dodatkowa kamera wychwytuje na dużych zbliżeniach momenty nagłe, trwające ułamki sekund. Czyż nie cudowne jest zobaczyć w swoim filmie ślubnym wzruszenie mamy ocierającej łzę podczas przysięgi i uśmiech przybyłych gości? Wyobraźmy sobie w takim momencie jednego operatora kamery, który filmując przysięgę nie widzi co dzieje się za jego plecami i nie jest w stanie sklonować się by nagrać moment zakładania obrączek i równocześnie wzruszenie rodziny. To chyba wystarczający powód by podważyć teorię tradycyjnego filmowania.

Podczas montażu filmu z kilku kamer uzyskujemy efekt porównywalny do seriali tv – dynamiczne cięcia. Ciekawym rozwiązaniem będzie tu zastosowanie drona bądź kranu kamerowego, który z powietrza wykona niebanalne kadry rodem z hollywoodzkich filmów. Tak wykonany film będzie na pewno perłą do wspominania na 50-tą rocznicę Waszego ślubu. Obrączki, film i zdjęcia to jedyne co pozostanie Wam do końca życia. Zatem czy nie warto wracać do nich z uśmiechem każdego dnia?